sobota, 11 lipca 2015

Miniaturka - "Grzeczny tylko dla niej"



Witajcie! Nie, to jeszcze nie nowy rozdział (pisze się, dajcie mi jeszcze jakiś tydzień), ale mam w zamian coś co mam nadzieję wam się spodoba. Razem z AM pracowałyśmy nad tą miniaturką przez kilka długich dni i w końcu udało się. Przekazuję Wam tego trochę zakręconego i nierzeczywistego, ale za to wesołego i romantycznego fanfica!


Grzeczny tylko dla niej



     Nigdy nie wierzyłam w magię. Bo jak wierzyć w coś czego nie widać albo czego nie możesz doświadczyć? Historia którą wam opowiem na zawsze zmieniła mój światopogląd.


„A w książce liść, gdzie jesteś Ty, przeczytam Ci historię.”


     Alex był typem niegrzecznego chłopca podrywającego wszystko co się rusza… i ma duże cycki. Czyli nie mnie. Pojawił się znikąd na próbie do „You Can Dance”.


„Ma spojrzenie warte grzechu i najsłodsze usta świata.”


     Właśnie kończyliśmy ostatnią figurę kiedy usłyszeliśmy oklaski od wejścia do Jamy (tak nazwaliśmy nasze miejsce prób). W progu stał wysoki, dobrze zbudowany brunet, uśmiechając się ironicznie.


      - Ej, stary – odezwał się jeden z ciołków z którymi miałam nieszczęście pracować – ta miejscówa jest zajęta. Spadaj stąd!


      - Te ślicznotki mogą mieć inne zdanie na ten temat. – Mówiąc to podszedł do Laury i złapał kosmyk jej włosów, uśmiechając się łobuzersko. Laura olśniona widokiem jego bielutkich zębów zawołała:


      - Och nie! Mi nie przeszkadza jego obecność.


      - Baaaby… - jęknął Stephan, przyjaciel ciołka.


      - Dobra, niech ten koleś zostanie tutaj, ale my musimy skończyć układ. – odezwał się w końcu John.


     Był jednym z najbardziej ogarniętych ludzi w ekipie. Lubiłam go.


„Przegryzam te słowa którymi plujesz: ja z Marsa, ty z Wenus, nic tu nie pasuje.”


     Ćwiczyło nam się świetnie… przez dziesięć sekund, po których Alex znowu podbił do dziewczyn z grupy. Mnie ignorował. Standard.


„Każdy jakieś ma problemy dnia, mówię o tym ci, jeden dzisiaj mam na przykład ja…”


     Przez cały tydzień nasze treningi wyglądały bardzo podobnie: zaczynamy ćwiczyć, wpada Alex, robi się zamieszanie, dziewczyny się dekoncentrują i wszystko bierze w łeb. Jednym słowem: rozwalał nam wszystkie próby. Mimo tego, kiedy nie odwiedził nas w sobotę, wiele osób (ekhem…dziewczyn) było zawiedzionych. Po wielu godzinach bardzo męczącego treningu późnym wieczorem wybraliśmy się na pizzę. Niestety, wydarzenia które miały miejsce w drodze wybiły nam myśl o jedzeniu z głowy.


*Co myśleliśmy, że się wydarzyło*


„Byłam w tym miejscu, gdzie człowiek na Ziemi już dosięga piekła bram. Ból i cierpienie wciąż niezrozumienie: „Dlaczego właśnie ja?”


     Gdy przechodziliśmy obok największego klubu go-go w mieście z budynku wypadła szarpana przez niewidzialne moce… prostytutka. Staliśmy osłupieni na środku drogi, patrząc na to co właśnie odgrywa się na naszych oczach.


     Po chwili w progu pojawił się nie kto inny jak nasz „kochany przyjaciel” – Alex. Nie mieliśmy pojęcia jak on się tam znalazł, a uczucia towarzyszące nam w tamtej chwili idealnie oddał Stephan, który wykrzyknął: „Co on tam kurwa robi?!”


     Nim zdążyliśmy go poprzeć i również w tak subtelny sposób wyrazić swoje zdumienie, Alex wyciągnął patyk ze spodni i wykrzykując jakieś niezrozumiałe dla nas słowa sprawił, że wystrzeliło z niego biało-niebieskie światło.


*Co wydarzyło się naprawdę*


„Nieznajomy ktoś powiedział mi, że to tylko jakieś czary.”


     Alex zwiedzał miasto, do którego przyjechał na wakacje. Przechodził właśnie jedną z „mrocznych” uliczek, kiedy spostrzegł świecący, kolorowy napis na jednym z ładniej wyglądających budynków. Zaintrygowany światełkami wszedł do środka. Po odsłonięciu krwisto czerwonej zasłony, jego oczom ukazał się rząd długich, metalowych rur, wokół których kręciły się prawie nagie mugolki. Zaintrygowany tym niecodziennym widokiem stanął nieopodal tancerek rozglądając się z zainteresowaniem. 

     Nagle jego uwagę rozproszył dementor siedzący na skórzanej kanapie z karmelowym popcornem w ręce. Wokół stwora kręciło się kilka dziewczyn w samej bieliźnie ukazujących swoje zgrabne nóżki w 15-sto centymetrowych szpilkach. W jednej sekundzie strażnik Azkabanu zbliżył się niebezpiecznie blisko do najładniejszej z nich i zanim Alex się obejrzał, dziewczyna była już w objęciach potwora. Nastolatek czując potrzebę ratowania świata niczym Harry Potter ruszył w pogoń za dementorem, który ze swoją wybranką wylatywał z klubu. 

     Zanim czarodziej zarejestrował, że jego nowi znajomi go obserwują, odruchowo wyciągnął różdżkę zza pazuchy i z głośnym „Expecto Patronum” wyczarował srebrno-niebieskiego jeża, który natarł na potwora swoimi śmiercionośnymi igłami.


*Złączenie perspektyw*


„Jestem tym co nie ma szczęścia, tym któremu idzie gładko (…)

Jestem tym co wie wszystko i tym co wie tak niewiele

Jestem wiecznie młody (…)

Jestem samotnikiem, którego otaczają przyjaciele

Jestem wolną duszą w zniewolonym ciele.”


      - Ja pierdolę, co to było?!


      - Kim ty kurwa jesteś?!


      - Co ty do diabła zrobiłeś?!


      - O co w tym wszystkim chodzi?


      - Jak to zrobiłeś?


      - Co to miało znaczyć?!


      - Skąd ty się tu do jasnej cholery wziąłeś?!!


     Alex ze wściekłą miną przepchnął się między nami i warknął:


      - To nie jest wasz zakichany interes!


     Po chwili już znikał za rogiem.


„Może się dowiemy w końcu czego on się boi?”


     Z początku stałam oniemiała razem ze wszystkimi, jednak odezwała się we mnie dusza niepoprawnej oraz nieodpowiedzialnej romantyczki i pobiegłam za nim. Usłyszałam za sobą głosy ludzi z ekipy: „Po co tam idziesz?”, „Angel zostań!” „Zostaw tego kretyna.”, „Jeszcze ci coś zrobi!”. Nie zwracałam na nich uwagi i przyspieszyłam kroku. Już po chwili skręciłam w tą samą stronę, gdzie ostatni raz widzieliśmy Alexa. 

     Niewiele czasu zajęło mi odnalezienie go i zrównanie z nim kroku. Jednak nie odzywałam się, dając mu czas do namysłu. (Odezwać się do niej, czy ignorować?) Alex z początku nie zwracał na mnie uwagi, jednak widząc moją determinację z westchnieniem zapytał:


      - Czego chcesz?


      - Uważam, że nie powinni tak na ciebie naskakiwać. Domyślam się, że nie powiesz mi co tam się wydarzyło, ale pomyślałam, że przyda ci się wsparcie.


     Wtedy pierwszy raz Alex spojrzał na mnie dłużej niż pół sekundy, a ja pozwoliłam sobie zatonąć w jego ciemno czekoladowych oczach. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, najwyraźniej zaskoczony moimi słowami i wymamrotał:


      - Dzięki… - przez chwilę zapadła między nami cisza, po której usłyszałam – Może kiedyś ci powiem…


„Ci co znaleźli miłość prawdziwą swoje szczęście odnajdą.”


     Obecnie Alex jest moim mężem. Mamy dwójkę uroczych dzieci, które odziedziczyły po tatusiu zdolności magiczne. Dzięki temu oboje są teraz w Hogwarcie (Julie na trzecim roku, David na siódmym), a my mamy więcej czasu dla siebie.



„Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że cię mam. Za to że jesteś przy mnie bym nigdy nie czuł się sam. Każdego dnia nadajesz memu życiu nowy sens, z tobą mogę iść po jego kres.”

4 komentarze:

  1. Bardzo fajna miniaturka :D Jednak bez tej końcówki byłaby bardziej... tajemnicza! Wtedy bym na was naciskała żebyście pisały kontynuację ;)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny! To jest genialne! :*
    Myślałam, że umrę ze śmiechu - ale w tym dobrym sensie. Dementor z karmelowym popcornem! Hahahhahahaha nie wiem czemu, ale niesamowicie mnie to bawi.
    Kolejny wybuch śmiechu nastąpił, gdy Alex wyczarował patronusa. To jest jeż!!! Jeż!!!
    Było zabawnie, romantycznie i niesamowicie :D
    Takie miniaturki to genialny pomysł :*
    Buziaki!
    Brzoskwinia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah <3 To tak jak my kiedy do pisałyśmy! :D Dziękujemy baaardzo! :*

      Buziaki i uściski! ;*
      Jeżyna! <3

      Usuń